08.07.2014

Rozdział 2

- Dlaczego nie było cię tak długo? - Szczerze powiedziawszy, nie takiego powitania spodziewałam się od mojej mamy. Chociaż, co ja sobie wyobrażałam? Że z uśmiechem zapyta "Jak poszło, kochanie?". To nigdy  by się nie stało. Zastanawiam się, czy powiedzieć jej o tym, jak było na prawdę. Najchętniej bym skłamała, ale jeśli później dowiedziałaby się od Emmy... Wolę nie myśleć, co by się wtedy stało.
- Bo, um... spóźniłam się i...
- Co?! Nie tak cię z ojcem wychowaliśmy. - Zdenerwowana usiadła na fotelu, łapiąc się za klatkę piersiową. - Powiedz to - zamknęła oczy. - Muszę to usłyszeć.
- Ale mamo, pomimo tego, że się spóźniłam, dali mi szansę. Nina i Emma znają właściciela studia, więc poczekałyśmy aż wszystkim kandydatkom zostaną zrobione zdjęcia i przeprosiłyśmy za spóźnienie. Dziewczyny wzięły winę na siebie - siadam naprzeciwko niej.
- Oh, to cudowne dziewczyny. Co ty byś bez nich zrobiła? - wzdycha mama.
- Nie mam pojęcia - mówię lekko sarkastycznie. - Miałyśmy szczęście i trafiłyśmy prosto na Harrego.
- Harrego Stylesa? Tego słynnego fotografa? - dziwi się.
- Tak, to właśnie on jest właścicielem tej agencji. Przeprosiłyśmy i powiedziałyśmy, że bardzo nam zależy, więc zgodził się zrobić parę zdjęć. Zrobił ich dużo mniej niż przypuszczałam.
- To dobrze. Nie potrzebował ich wiele, czyli byłaś dobra. Tylko proszę, nie przynoś już więcej takiego wstydu naszej rodzinie. Więc, Harry Styles, jaki on jest? Przystojny? - Cała mama, tylko o to jej chodzi.
- Nie patrzyłam na niego w ten sposób - Rumienię się. - Jeśli dobrze pójdzie to będzie moim szefem, mamo.
- Nie ważne, jest przystojny i tak wysoki jak piszą w gazetach? - Siada na początku fotela, by być bliżej mnie.
- Jest... - Zacięłam się szukając odpowiedniego słowa. - Przeciętny- patrze wszędzie tylko nie na nią.
- Przeciętny! - prycha. - Skarbie, Harry Styles nie może być przeciętny. To chodzący ideał. Gdyby tylko zechciał na ciebie spojrzeć w ten sposób. - Znowu wzdycha.
- Mamo! - wstaję. - Idę do siebie.  - Po drodze widzę jakieś nowoczesne pismo mojej mamy. Biorę je w ręce i patrze na dziewczynę z okładki. Jest taka śliczna. Szukam mikroskopijnego druczku z nazwiskiem autora tego zdjęcia. Gdy je znajduje prawie dławię się powietrzem. Styles, on jest wszędzie. Mam zamiar znaleźć o nim trochę informacji.
Ściągam baletki i wdrapuje się na wielkie łóżko, gdzie leży mój laptop. Szybko go uruchamiam i wpisuję w google nazwę studia, ale przypominam sobie, że nie byłam dziś na facebook'u. Po godzinie spędzonej na wszystkich możliwych portalach społecznościowych postanawiam w końcu wziąć się w garść. Wpisuję w wyszukiwarkę hasło " Harry Styles FotoLab ", na co wyświetla się masa informacji i zdjęć. Klikam w grafikę i widzę fotografie jego, gdy wykonuje zdjęcia. Jest bardzo skupiony, kiedy to robi, ale widzę, że lekko się uśmiecha. Ta praca musi mu sprawiać dużo przyjemności. Reszta to zdjęcia modelek, prawdopodobnie wykonanych przez niego. Wracam do wiadomości i klikam pierwszy link. Przenosi mnie na oficjalną stronę FotoLab. Cholera, mają swoją stronę internetową. Wchodzę w zakładkę "Opinie Klientów" gdzie jest masa komentarzy. "Harry Styles to świetny fotograf, dzięki niemu uwierzyłam, że mogę zostać gwiazdą." , " Harry jest wymagający, ale wie co robi. Cieszę się, że poszłam właśnie do niego na moją pierwszą sesję.", " Dzięki FotoLab dostrzegły mnie najmodniejsze pisma dla kobiet, teraz jestem na ich okładkach!" W większości to same pozytywne komentarze. Zjeżdżam na sam dół. Jest komentarz sprzed paru sekund. " Harry Styles to podły łajdak, wykorzystuje..." Podnoszę się do pozycji siedzącej zaciekawiona tą informacją. - Cholera. - Przypadkiem zamykam okna przeglądarki. Przeklęty touchpad, jest za bardzo wyczulony! Szybko włączam ją z powrotem, ale komentarza już nie ma. Dziwne. Pewnie sama autorka go usunęła, bo dlaczego ktokolwiek inny miałby to robić? Eh, szkoda. Nagle przypominam sobie, że dziewczyny wspomniały, że ma słabość do brunetek. Chodzi o to, że lepiej mu się fotografuje ciemnowłose modelki? Chodzi o jakiś kontrast? Chyba nie chodzi o jego prywatne upodobania. To byłoby nieprofesjonalne, a on wygląda na bardzo profesjonalnego. Zrezygnowana zamykam laptopa i decyduję się na gorącą kąpiel.

Podczas kąpieli myślę, co robić przez resztę wieczoru. Nagle pomysł wpada mi do głowy i sięgam po telefon, starając się, aby nie wpadł do wanny i wybieram znajomy numer. Odbiera już po trzech sygnałach.
- Hej, Toby! - uśmiecham się sama do siebie.
- Hej, Piękna! Co tam? - Musiał ćwiczyć, ponieważ słyszę zmęczenie w jego głosie. Mam nadzieje, że nie robił nic innego, bo jeśli tak, to nie powinnam mu przeszkadzać, prawda?
- Um, nie przeszkadzam? - zapytałam speszona.
- Nie, nie! Chryste Betty, właśnie ćwiczyłem. - Oddycham z ulgą, ale czuję się głupio, że o tym pomyślałam. Musze zmienić temat.
- Przepraszam. Pomyślałam sobie, że może mogłabym dziś do ciebie wpaść?
- Jasne, wiesz, że nie musisz mówić mi, że wpadasz? Po prostu to rób. - W głowie widzę jego szeroki uśmiech.
- Okey, to za godzinę będę. Pa - nie czekając na odpowiedź rozłączam się, spokojnie kontynuując kąpiel i rozkoszując się każdą sekundą. Gdy kończę, starannie wycieram się puszystym ręcznikiem. Po chwili jestem gotowa, ubrana w luźną bokserkę i czarne rurki. Podłączam słuchawki do telefonu i wkładam je do uszu, natomiast telefon ląduje w kieszeni, razem z kluczami od domu, pieniędzmi  i pomadką. 
- Mamo, wychodzę! - krzyczę w stronę kuchni, bo wiem, że właśnie tam ją znajdę. Przy barze śniadaniowym, czytając drogie pismo z kieliszkiem wina w ręku.
- Gdzie? - woła, zanim zdążam zatrzasnąć drzwi. Było tak blisko! Wzdycham, opierając głowę o framugę.
- Do kolegi. - Po sekundzie słyszę jej obcasy uderzające o podłogę, gdy zmierza w moim kierunku.
- Tylko nie mów mi, że znowu idziesz do tego biedaka!
- Mamo, on nie jest biedny. 
- Bogaty też nie jest.
- Nie musi. - Jakby liczyło się tylko jedno. Czy jest bogaty. Kogo obchodzi kto ile ma pieniędzy? A tak, moją mamę. - Poza tym, to tylko mój kolega.
- I mam nadzieję, że tak zostanie - warczy wściekła. Jedyną osobą, która jest wkurzona powinnam być ja. Otwieram drzwi, powoli dając jej do zrozumienia, że zamierzam już iść. Kiwa głową na pożegnanie, a ja mówię ciche "do zobaczenia".  Na zewnątrz zaczyna robić się ciemniej, ale liczne reklamy i szyldy rozświetlają całą okolice. Wyciągam telefon i wybieram odpowiednią piosenkę, gdy widzę godzinę. Cholera, mam tylko parę minut, żeby dotrzeć na stację. Mocniej chwytam telefon i zaczynam biegnąć. Na szczęście metro nie jest tak daleko i udaje mi się zdążyć na czas. 

Uważnie czekam na stację, na której powinnam wysiąść. Nie mam zamiaru wysiąść na kolejnej, oddalonej kilometr od mieszkania Toby'ego. Jestem więcej niż szczęśliwa, kiedy po dziesięciominutowej podróży mogę oderwać się od wszystkich śmierdzących ludzi, którzy zwykli podróżować tym środkiem transportu. Na prawdę, czy oni nie wiedzą czym jest prysznic? Wzdrygam się na myśl, że to ja kiedykolwiek mogłabym tak "pachnieć". Kiedy jestem prawie pod blokiem bruneta, zauważam światło szyldu małego sklepu spożywczego.  Nie widziałam go tutaj wcześniej, musi być nowy. Bez zastanowienia wchodzę do środka.
- Dzień dobry. 
- Dobry wieczór. - Odpowiada mi jakaś starsza pani, nie wyglądająca na tą z tych miłych, uprzejmych babć. Gdybym spotkała ją w jakiejś ciemnej uliczce, tylko ja i ona, prawdopodobnie zaczęłabym się wydzierać jak głupia. Te starsze panie, są straszniejsze niż niejeden dres.  Podchodzę do pułki z chipsami, ale nie mogę się zdecydować.  Znowu wybieram numer Tobiego.
- No gdzie ty jesteś? - ignoruję jego pytanie.
- Cebula czy papryka? 
- Co? 
- Cebula czy papryka? A może bekon?
- Papryka. - Chyba zrozumiał o co mi chodzi, bo odpowiada natychmiast. Rozłączam się i w końcu decyduje się wziąć i cebule i paprykę. To na prawdę ciężki wybór.  Po drodze do kasy biorę jeszcze butelkę pepsi. Dzisiaj będzie trochę niezdrowo, ale nie muszę się tym przejmować. Mogę jeść co chcę, a i tak nie tyję.  Ale jeśli Harry, to znaczy Pan Harry zdecyduje się podpisać ze mną kontrakt - mimo moich marnych umiejętności - będę musiała z tym skończyć.  Otaczają mnie wizje codziennych sesji, do tysiąca różnych magazynów modowych. Jestem na okładkach, jak te wszystkie piękne dziewczyny. Wszyscy mi zazdroszczą i co najważniejsze - moi rodzice są ze mnie dumni. Z rozmyślań wyrywa mnie głos babci. Mało nie umieram na zawał. Płacę i jak najszybciej wychodzę ze sklepu. Mam nadzieję, że kiedyś ją zwolnią. Wjeżdżam w miarę sprawną windą na siódme piętro. Staję przed drzwiami z ciemnego drewna i pukam w nie lekko. 
- Otwarte! - Słyszę głos przyjaciela, choć jest bardzo cichy. Powinien zamykać drzwi. Ktoś mógłby tu wejść i go okraść albo... W głowie formuję mi się plan. Wyjmuję jedną paczkę chipsów z reklamówki i chwytam obiema dłońmi. Otwieram drzwi i najciszej jak potrafię przechodzę przez próg. Jest w salonie, ale mnie nie widzi. Szybko zgniatam paczkę tak, że odgłos roznosi się po cały pomieszczeniu. Toby podskakuje na kanapie i spogląda na mnie z przerażoną miną, a ja nie mogę powstrzymać nagłego, beztroskiego śmiechu. Przez chwilę patrzy na mnie jak na dziecko, które zrobiło coś bardzo złego, ale zaraz po tym dołącza do mnie. 
- Chryste, Betty, nie rób tego więcej. - Stawiam wykwintne zakupy na stoliku obok i idę do kuchni po szklanki i miskę.  Czuję się tutaj jak w domu, znam każde miejsce. Nawet wiem co i gdzie trzyma. 
- Ile razy ci mówiłam, żebyś zamykał drzwi na klucz? - drażnię się, siadając obok niego.
- Ani razu! - Broni się, na co posyłam mu groźne spojrzenie. - Okey, to będzie około trzystu.
- Więc, co ciekawego dzisiaj robiłeś? - pytam podekscytowana tym, że zaraz zapyta mnie.
- W sumie nic ciekawego, byłem w pracy, później trochę ćwiczyłem... - patrzy na mnie dziwnie gdy wiercę się obok niego. - A ty co robiłaś?
- Oh, nic takiego. - Udaje niezainteresowaną. - Byłam na sesji zdjęciowej w FotoLab, a zdjęcia robił mi sam Harry Styles! - Oczekuję, że ucieszy się i zacznie mi gratulować, ale nic takiego się nie dzieje.- Toby? - mówię po chwili ciszy, gdy on tylko wpatruje się we mnie.
- Betty, nie wiem czy powinnaś... 
- Ja też nie wiem, ale moi rodzice wydają się tacy szczęśliwi, a przynajmniej mama. Chcę, żeby byli ze mnie dumni, a jeśli to ma mi w tym pomóc, to jestem na tak. Poza tym, Nina i Emma też mnie do tego namawiają, czyli coś w tym jest.
- Chyba nigdy ich nie polubię - warczy, wsypując do miski paczkę paprykowych chipsów. Tych, które nie są roztrzaskane w drobny mak. 
- Daj spokój, nie są takie złe. Gdybyś poznał je lepiej, to na pewno byście się polubili. - Biorę cebulowe i mieszam z paprykowymi. 
-  Po co do mnie dzwoniłaś, skoro masz obie te paczki? - unosi jedną brew.
- Bo miałam kupić jedną, ale nie potrafiłam się zdecydować. - Zaczyna chichotać więc uderzam go lekko w rękę.
- Więc jak było na tej całej...
- Sesji? - Kiwa głową. - Dziwnie. Na początku się spóźniłam, tylko parę minut i gdy ten Harry się zorientował - wywalił mnie. Co było strasznie chamskie, swoją drogą. Bo to mogło zdarzyć się każdemu, nie? Ale dziewczyny go znają, więc czekałyśmy ponad dwie godziny, aż to wszystko się skończy. Już miałam dość, gdy zobaczyłyśmy go wychodzącego ze studia. Podeszłyśmy, przepraszając i mówiąc jak nam zależy. W sumie to dziewczyny mówiły, ja byłam trochę... onieśmielona - czuję gorąco na policzkach.
- Podoba ci się? - Wyczułam pogardę w jego głosie.
- Co? Nie! Po prostu... jest taki pewny siebie, władczy. Sama nie wiem. No i w końcu zgodził się zrobić mi kilka zdjęć - wzruszam ramionami. - Opłacało się czekać.
- Okey, co dziś robimy? - Wkładam sobie jeden chips do ust.
- Wieczór filmowy- uśmiecha się znacząco.
- Gwiazd naszych wina.
- Znowu?- jęczy.- To już trzeci raz w tym miesiącu, Elizabeth. 

To dopiero tydzień od mojej sesji, a ja czuję, jakby minął co najmniej miesiąc. Teraz leże zrezygnowana na dole - w salonie, oglądając jakiś serial. Nie pamiętam nazwy, zresztą nie jest na tyle ciekawy, by ją znać.  Bardziej interesują mnie moje kolorowe skarpetki, które mam na stopach, wiszących swobodnie w powietrzu. Rodziców nie ma w domu, pracują. Ostatnio często pracują. Nagle mój telefon zaczyna dzwonić, więc zaczynam błądzić dłonią po całej kanapie, ale nigdzie go nie ma. Patrzę na drugą rękę, gdzie znajduje się szukany przedmiot i śmieję się w myślach ze swojej głupoty. Szybko odbieram.
- Halo? - mówię znudzona i zaczynam skakać po kanałach w telewizji.
- Dzień dobry, tutaj asystentka pana Harry'ego Stylesa z agencji FotoLab. Rozmawiam z panną Elizabeth Black? - Moje oczy prawie wylatują z orbit. O mój Boże! Odchrząkuje.
- Dzień doby. Tak, to ja - staram się być na tyle spokojna, na ile mogę.
- Mam przyjemność poinformować, że pani zdjęcia bardzo nam się spodobały i chcielibyśmy zaprosić panią na kilka kolejnych sesji. Zgadza się pani? - Milczę chwilę, zaczarowana całą tą sytuacją. - Halo?
- Tak! Um, to znaczy... tak, chętnie przyjmę tę propozycję. Kiedy odbędzie się pierwsza sesja?
- W sobotę o 13, proszę się nie spóźnić. Pan Styles tego nie toleruje. 
- Dobrze, dziękuje, do widzenia. 
- Do widzenia - kończy formalnie i rozłącza się. Siedzę chwilę jak sparaliżowana, by po chwili krzyknąć z radości.

~~~

Rozdział by Error
Chciałam tylko poinformować, że rozdziały piszemy na zmianę. To znaczy: jeśli dziś ja dodałam, napisany przeze mnie rozdział to za tydzień kolejny doda Kinss Wo, który będzie napisany przez nią.  
WAŻNE: Rozdziały będą dodawane w każdy wtorek. Co tydzień. 

9 komentarzy:

  1. Genialny rozdział ♥ Życzę weny :) Czekam na nexta Zapraszam: nadzieja-jestzawsze.blogspot.com przypadek-niesadze.blogspot.com Pozdrawiam I niech moc będzie z Wami ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojeju!!! Zaprosili ją na kolejną sesję :D Jak milo xd Jak można powiedzieć że Haz jest przeciętny?! To niedorzeczne! Ale swoją drogą ogólnie rozdział cudny ;) Cieszę się z powodu iż podałyście kiedy będą dodawane rozdziały. Będzie łatwiej z czekaniem. No to czekam do wtorku :***
    www.destiny-harrystylesff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. bcsndkc <3 wtf rozdział zajebisty

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział! :)
    Polubiłam Toby'ego, i przypuszczam, że on się skrycie podkochuje w Elizabeth ;3
    Ciekawi mnie też sprawa tego usuniętego komentarza.. Wydaje mi się, że Harry wykorzystuje swoje modelki. Ba! Jestem tego pewna!
    Mam nadzieję, że Eli nie będzie jego zabawką ;)
    Czekam na next i życzę weny! :)
    Buziaki, @xAgata_Sz .xx

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowny po prostu nie mam słów żeby opisać ten rozdział więc jeszcze raz cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny rozdział. Czekam na następny. <3

    OdpowiedzUsuń
  7. rozdzial jest cudowny!
    uwielbiam jak piszesz I uwielbiam to czytac. A te ff wydaje mi sie takie inne od wszystkich. Nie moge sie doczekac kiedy ona pojdzie na ta kolejna sesje, a tak wg to bardzo polubilam bohaterow Toby jest swietny <3 a harry taki tajemniczy wiec jeszcze o jego postaci za wiele nie mozna powiedziec ale strasznie chce sie dowiedziec o nim..
    licze na maly romansik harrego I elki I tobyiego zazdrosnego w akcji haha xdd dobra sorki za mocno sie rozpisalam, czekam na nn I duzo weny kochana. Prosze dodawaj nowy roz bo nie zasne dzis :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział :) Te opowiadanie ma naprawdę przed sobą wspaniałą przyszłość i czuję, że może być prawdziwym hitem.
    Lubię Toby'ego. Jest naprawdę świetny i coś mi się wydaje, że podkochuje się w Elizabeth. Jednak mimo wszystko wydaje się być świetnym przyjacielem.
    Nie lubię matki Elizabeth. Ba, ja jej nienawidzę! Jest okropna, jak można być takim potworem? Za cholerę nie wiem skąd ma takie podejście do życia, ale gdybym tylko mogła, to zdzieliłabym ją po tej głupiej twarzy.
    Zabrakło mi Stylesa :c Odczuwałam jego brak przez cały rozdział, ale na szczęście w następnym się już pojawi. Nie mogę się doczekać tej sesji i mam nadzieję, że będzie gorąco ^^
    Idealnie Wam idzie, brawo :)
    Pozdrawiam i życzę weny xx
    PS Zapraszam do siebie:
    city-of-the-fallen-ff.blogspot.com
    dirty-secrets-fanficton.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Dla czytelników (ważne)